Po długiej, nawet jak dla mnie, ostatniej chorwackiej rundzie wróciłem do domu w połowie października z perspektywą miesiąca przerwy do ARC 2021. Towarzyszyło mi przekonanie, że mam tyle czasu, że nie wiem co ze sobą zrobię w tej przerwie domowej. Ostatecznie ogólnie mówiąc nie nudziłem się. Część obowiązków sama mnie znalazła, a drugą część bez problemu sam sobie znalazłem. Jednak na przyszły rok obiecuję sobie (i nie tylko sobie) więcej pomieszkać w domu i więcej spędzić czasu z rodziną.

Aby nacieszyć się lądem w końcu odwiedziliśmy rodzinnie Góry Izerskie od Świeradowa Zdrój. Pogoda i cały wyjazd udał się wybornie.Poza tym co mogłem to ponaprawiałem w domu, kolektywnie wybraliśmy i nakupowaliśmy nieco nowych ubrań i wyposażenia domowego oraz zaplanowaliśmy mały remont. Ten to już mnie ominie ze swoim niemałym bałaganem w domu i zdaje się, że wrócę na gotowe. Zostało to na głowie Kasi.
Z przyjemnością, ale i wyrzutami sumienia, traktując to jako kojący me sumienie lek, nadganiałem utracony już czas rodzinny spacerami i okolicznymi rowerowymi wypadami w plener z Bartkiem.

Do tego skutecznie czas wypełniłem spóźnionym, ale w końcu, zapoczątkowanym przeglądem 40-latka – lepiej brzmi niż falstart zbliżającego się 50-latka. W międzyczasie odbył się jeszcze przegląd uzębienia, samochodu, długości włosów na głowie (tak bardzo kudłaty to nie chcę pokazywać się na Karaibach), a na koniec jeszcze przegląd kominiarski. Mix przeglądów. Czuję, że w ostatnich dniach naprawdę naprzeglądałem się. Na jednej wizycie stomatologicznej nie skończyło się oczywiście, bo Pani doktor kategorycznie orzekła, że nie puści mnie w tym stanie na Atlantyk. No to spotkaliśmy się w tej serii łącznie trzy razy. Póki co nic nie boli i trzyma się kupy, znaczy zębów. Dziękuję Pani Doktor.

Poza zamykaniem biurowej bieżączki, zamykaniem sezonu 2021 i dopinaniem oferty na 2022, dopadło mnie jeszcze osobiste slipowanie, mycie, okrywanie dwóch warszawskich „ship’ów” – motorowego Corsiva i żeglowego Tango. Urobiłem się „po pas”, a może i „po kokardę”, czując tę fizyczną robotę w stawach i mięśniach (…a i jeszcze na „siłkę” podgodniłem parę razy), ale satysfakcja z dobrze wykonanej, jachtom potrzebnej roboty jest jak cholera. „Mission completed” – tak mi się przynajmniej wydaje się, że oto rodzinka i biznes zabezpieczone na planowane 4 tygodnie mojej kolejnej nieobecności. Jak wrócę w połowie grudnia, to znowu mam miesiąc domowo i ponownie mam żeglarskie plany karaibskie w połowie stycznia 2022 (wciąż nie potrafię inaczej, nie potrafię zwolnić). Tym razem mam tam już dotrzeć i wrócić do Warszawy statkiem powietrznym, nie „nawodnym”.

Efekty z październikowego spotkania on-line z całą załogą ARC 2021 napawają optymizmem. Gregora, Mirka, Janusza już wcześniej znałem. W większości to doświadczone chłopaki (dziewczyna znowu się nie trafiła), którzy samodzielnie prowadzą rejsy morskie. Szczególnie Janusz zadaje się „ociekać” doświadczeniem, mając w książeczce żeglarskiej kilka, a tym atlantyckich, rund na katamaranach z Romanem Paszke. Swoją drogą z końcem października 2021 TVN donosił medialnie, że „Już w listopadzie sześcioro śmiałków, gwiazd, wyruszy statkiem na Atlantyk z Romanem Paszke”. No to właśnie wypłynęli na tydzień przed nami.

Zadania zostały podzielone. Paweł pomógł mi w temacie łączności satelitarnej, Mirek ogarnął doposażenie apteczki i nabrał zabawek elektronicznych, inny przejął temat „fishingu”. Dużo WhatsUp’owych dyskusji dotyczyło jak zwykle jedzenia. Jakiś termo-mikser, wałek do ciasta, ściereczki, część gotowego jedzenia na czarną godzinę…. przemknęły mi przed oczami, ale mam je zobaczyć w realu na pokładzie. Rękę podniosły pierwsze talenty kulinarne, w tym Janusz. Wprawdzie żonka nie zdążyła mnie zwarzyć przed wyjściem (uciekłem wadze), ale trzeba się pilnować w tym pokładowym „prawie bezruchu” i towarzyskim jedzeniu przez kolejne tygodnie. Dlatego Mirek zabrał ze sobą jakieś gumy do ciągania. Zobaczymy co są warte, ale przede wszystkim co my jesteśmy warci. Najważniejsze są chęci. Piękne gumy nie wystarczą. Swoją powyciąganą już gumę również spakowałem. Nie ogarnęliśmy jedynie tematu wspólnych, w tym czerwonych (spodnie) strojów – przynajmniej do części oficjalnych, publicznych ARC 2021 z nadzieją, że dosztukujemy coś jeszcze w Las Palmas przed wyjście w morze, czyli w Ocean. W ostatniej chwili, za podpowiedzią Gregora, wrzuciłem czerwone, wysłużone już czapki mikołajowe do torby. W niejednej świątecznej kanaryjskiej i karaibskiej sesji już brały udział.

W sprawie „prawie bezruchu” chciałbym nadmienić, że model naszego Atlatic Crossing to katamaranowy model z wygodami bardziej typu „Coach Potatos” i jeszcze z balkonem widokowym na górze, niż model karbonowego pocisku wyliczonego na performance, speed, wynik, a przy tym na… niewygody. To kwestia wyboru, czy spinamy się i „cierpimy” poniżej dwóch tygodni niemal w ślizgu, czy mamy dużą szansę w lepszej formie, ale po przeszło dwóch tygodniach (prawie trzech) dotrzeć na Drugą Stronę. I wcale nie leżymy i nie jemy tylko. No.


Przed wylotem udało mi się skompletować kilka AIS MoB’ów dla załogi (już coroczny wymóg na ARC). Resztę dokupię z Rolnautic z Las Palmas. Podniosłem również abonament mojego konta na Predict Wind z darmowego do płatnego standardowego. W tym roku zamierzamy z niego korzystać podczas przelotu zaciągając prognozy z wykorzystaniem Internetu z IridiumGo. Mamy również chęci zobaczyć co jest wart „automatic weather routing”. Zdaje się, że w tym roku obejdzie się bez InReach od Gramina, choć zabrałem go ze sobą jakby co. Abonament można zawsze szybko dokupić.

Niestety błędnie założyłem, że dostawca impulsów do naszego pokładowego telefonu satelitarnego będzie pracować w piątek 12.11.2021 i, że jeszcze tego samego dnia dokonam zakupów. Nie udało się. Nasze pokładowe IridiumGo (podobnie jak telefon satelitarny, sprawdziłem wcześniej z Januszem, że jest i uruchamia się) załadujemy kartami SIM sprowadzonymi od Pawła jeszcze dzisiaj w niedzielę lub jutro. W poniedziałek 15.11.2021 właśnie, wraz z organizatorami ARC 2021, mają odbyć się testy komunikacji satelitarnej przez e-mail i przez telefon. Wszystko na ostatnią chwilę kurcze. Tak czy inaczej w temacie Predict Wind i IridiumGo Mirek ma być naszym backupem – sam już się zorganizował w tym zakresie.

Raz po raz spływają do mnie newslettery ARC 2021. Nie potrafię jednak mocniej zaangażować się w przygotowujące spotkania on-line i szczegółowo śledzić co tam w Las Palmas dzieje się już. Wyhaczyłem jednak, że ARC+ 2021 wypłyną przed nami tydzień. Znaczy, zwolnią miejsca w Las Palmas pod uczestników ARC (bez plus) 2021. Po swoim ostatnim deliverkowym „legu” z Gibraltaru, nasz „Blue Bird” wpłyną do Las Palmas z Januszem, Andrzejem i Radkiem w dniu 10.11.2021. Znam tę drużynę z poprzednich przekazań „Blue Bird” na Sardynii, Martynice i właśnie w Las Palmas. Początkowo mieli dotrzeć tu na 07.11.2021. Oby zdążyli jak najwięcej przygotować. Znaną mi z lipcowej Sardynii listę usterek wysłałem wcześniej Januszowi. Liczę się również z tym, że nie wszystko na jachcie będzie na tip top. To z już doświadczenia.

Na dwa tygodnie przed startem lista uczestników ARC 2021 liczyła 153 – https://bit.ly/3o8C6n2, a wśród nich trzy pod polską banderą (niekoniecznie z Polakami na pokładzie). Jedna z nich jesteśmy właśnie my, „Polaki”. Wieziemy na „Blue Birda” na zamówienie większą, nową banderę, aby wstydu nie było. ARC zobowiązuje.

Wciąż towarzyszy mi narastający stres organizacyjny nie tylko związany z przygotowaniem nas i „Blue Bird” do ARC 2021 (musimy jeszcze przejść jachtowy „safety check” i testy PCR), ale również ogólnym zdrowiem załogi (w tym psychicznym), no i prognozami pogody, na co już wpływu to ja nie mam. Może coś odpuści jak zacznie się (pozytywnie) dziać na miejscu. To ARC w moim i naszym przypadku to bardziej organizacyjno-logistyczne, niż żeglarskie i na końcu sportowe wyzwanie, choć tym razem mam jednak nadzieję na nutkę rywalizacji. Zawsze to raźniej i bezpieczniej w kupie. Czas pokaże…


W drodze na start ARC 2021, czyli z pokładu… samolotu „relacji” Warszawa – Frankfurt, a potem Frankfurt – Las Palmas. Wcześniej zupełnie czasu na to nie było.

Planowany skipper katamaranu Lagoon 50 „Blue Bird” na ARC 2021
Tomasz Bednarczyk

Tu znajdziesz pozostałe wpisy o ARC 2021:
ARC 2021 – Buenos dias Las Palmas

Tu znajdziesz wpisy o ARC 20220:
ARC 2020 – jak do tego doszło i czy w ogóle wyjdzie?
Z dziennika sternika ARC 2020 – Las Palmas Covitas
ARC 2020. Z dziennika sternika – Wypasiona kwarantanna w Las Palmas Covitas
ARC 2020. Z dziennika sternika – „Ahoj przygodo!” cz. 1
ARC 2020. Z dziennika sternika – „Ahoj przygodo!” cz. 2

__

Kategorie:

__

Pro-Skippers Group Sp. z o.o.

ul. Płochocińska 140 A
03-044 Warszawa

+48 22 243 09 00
info@pro-skippers.com

www.pro-skippers.com